Moim zdaniem ochraniacz na łóżeczko
to trochę wymysł cywilizacyjny. Jak najbardziej ja też miałam takowy w
łóżeczkach moich dzieci ale z perspektywy uważam, że tak naprawdę jest to
zbędny element wyposażenia. Dlaczego? Otóż, gdy dzieci są malutkie, jeszcze nie
chodzą, a nawet nie przemieszczają się, nie ma ryzyka, że dojdzie do
jakiegokolwiek urazu. Później, gdy dziecko zaczyna już chodzić, wstaje, moim
zdaniem istnieje ryzyko, że dziecko najnormalniej w świecie może się zawiesić i
poddusić. W tym czasie zrezygnowałam z ochraniaczy. Może to mój wymysł ale
wolałam nie ryzykować.
to trochę wymysł cywilizacyjny. Jak najbardziej ja też miałam takowy w
łóżeczkach moich dzieci ale z perspektywy uważam, że tak naprawdę jest to
zbędny element wyposażenia. Dlaczego? Otóż, gdy dzieci są malutkie, jeszcze nie
chodzą, a nawet nie przemieszczają się, nie ma ryzyka, że dojdzie do
jakiegokolwiek urazu. Później, gdy dziecko zaczyna już chodzić, wstaje, moim
zdaniem istnieje ryzyko, że dziecko najnormalniej w świecie może się zawiesić i
poddusić. W tym czasie zrezygnowałam z ochraniaczy. Może to mój wymysł ale
wolałam nie ryzykować.
Zdjęcie: http://catofmoon.com/posciel/5-ochraniacz-do-lozeczka-w-srebrne-gwiazdki-na-bieli.html



