Była sobie rzeka od Wydawnictwa Albatros

Była sobie rzeka jest książką na długie wieczory, popołudnia, jak i weekendy. Nie tylko ze względu na jej grubość, ale i na potrzebę przemyśleń pojawiających się podczas czytania.

Powieść jest niebanalna, porywająca, trzymająca w napięciu, czasami przerażająca. Trzy rodziny po stracie dziecka. Trzy różne, dramatyczne historie. 

W gospodzie „Pod Łabędziem pojawia się ranny mężczyzna, dzierżący na rękach martwe dziecko. Tam, na miejscu Rita stwierdza zgon dziecka. Dzieje się jednak coś niezwykłego, martwa dziewczynka, wyłowiona z rzeki ożywa. Pusty wzrok, włosy bez połysku, nie mająca własnego odbicia w tafli wody. Od chwili, w której ożyła, nie powiedziała ani słowa. Wpatrzona nieprzytomnym wzrokiem w dal. Lekarze kazali czekać, dziecko trafiło do rodziców i niby wszystko wyglądało normalnie, jednak coś wisiało w powietrzu. Pojawiły się pytania i wątpliwości. Życie trzech rodzin zmieniło się diametralnie.

To książka, w której ciągle coś się dzieje, mnogość miejsc, powiązań pobudzają umysł do intensywnej pracy. Mistrzowska akcja,  wyraziści bohaterowie, obrazowa opowieść, wręcz hipnotyzująca i interesujące zakończenie, wszystko to sprawia, że powieść jest niesamowita, wciągająca, od której nie można się oderwać.

Comments

  1. AMN

    Zainteresował mnie ten motyw ożycia tego dziecka i jestem jej przez to ciekawa 😉 Ale na razie nie mam za bardzo czasu na czytanie 😛

Pozostaw odpowiedź Miejska Pustelniczka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *